Forum Rhodesian Ridgeback w Polsce
Oficjalne forum

PSIE AKCESORIA - obroża uzdowa

malibu - 2008-03-27, 16:18
Temat postu: obroża uzdowa
Drodzy forumowicze mam do Was jedno pytanko w sprawie obrozy uzdowej. Zakupiłam takową obroże Zahrze w sklepie zoologicznym, zadowolona wyszłam na ulice mineła minuta i było po obroży szew poszedł a psica zadowolona latała po łączce przy osiedlowej drodze. Zahrze było do śmiechu a mi już owiele mniej...nic stwiedziłam kupiłam wybrakowany egzemplarz w zwiazku z tym zawróciłam do sklepu po wymianę obroży i co....nastepnego dnia stało się dokładnie to samo!!!!Powiedzcie mi kto miał styczność z tymi obrożami,.Czy ktoś mógłby mi polecić [/BARDZOOOOOOOOOOO MOCNĄ sprawdzona obrożę uzdową konkretnej firmy ?
Renal - 2008-03-27, 17:25

Malibu. My mamy taką:
http://www.bewet.pl/produ...roducts_id=4929
Nie pamiętam jaki rozmiar dobierałam.
Widziałam też takie w ofercie krakwetu.
Nie wiem jak sie spisuje, bo ją raz na pyszczydle tylko miała.
Na próbę.
W ręce noszę coby straż miejska widziała, że mam!
Spotkałam w necie też taką, ale mi sie "nie podoba".
http://www.easypet.pl/cat...ciagnieciu.aspx
Nie jest miękka jak tamta. Sama taśma.
Ale może ktoś z forum taką używał?

lenam - 2008-03-27, 17:56

Cena tej z drugiego linku raczej bandycka. Polskie rzemiosło chce 19 zł :-> Tyle że Zahra potrafi taką rozerwać...
elmec - 2008-03-27, 19:35

Jak kupiłam takie cudo dla Bostonka w Karusku, za jakieś 59 zł.
Sporo używa, jest skuteczna, bo przedtem ręce wyrywał z przedramienia, a teraz już nawet na zwykłej obroży powoli zaczyna normalnie chodzić, nie rozpadła się jeszcze, mimo, że poddawana była próbom samozdejmowania;) polecam!

elmec - 2008-03-27, 19:36

http://www.karusek.com.pl...997&action=prod
Renal - 2008-03-27, 19:43

Ela. Nie wiem co jest... ale ten link sie nie otwiera!
elmec - 2008-03-27, 19:47

mnie się otwiera z mozilli
Teba - 2008-03-27, 19:48

I mi też.
malibu - 2008-03-27, 20:18

lenam napisał/a:
Cena tej z drugiego linku raczej bandycka. Polskie rzemiosło chce 19 zł :-> Tyle że Zahra potrafi taką rozerwać...

Ojjj tak Kasia i Adam mieli dzisiaj możliwość zobaczyć zdewastowaną obrożę, chyba jutro pstrykne zdjecie żebyscie wszyscy mogli zobaczyc "dzieło"Zahrci. A ta obroże za 19zl to własnie w Karusku kupilam-z wszywką karusek. Teraz sklaniam sie do zakupu tej za 59zl o której elmec naisała. Ale w dalszym ciągu czekam na wasze opinie:). Myslę że dla tej mojej rudej diablicy najlepsza by była chyba obroża uzdowa ze stali ;-)

konica - 2008-03-28, 18:45

Polecam "kaganiec" nylonowy z możliwością podpięcia smyczy od spodu (działa wtedy jak obroża uzdowa) firmy Trixie. Grube, porządne paski parciane, fajne, miękkie podszycie przy pysku i cena coś koło 20zł :-D
malibu - 2008-03-28, 19:25

Znowu mam problem egzystencjalny...w zooloicznym dzis zaproponowali mi zamiast obrozy uzdowej-skoro sie nie sprawdzila.Obroze na lancuszu ktora sie sama zacika gdy pies ciagnie /nie pamietam fachowej nazwy :oops: /w rezultacie wyszlam ze sklepu z niczym :-( Jakos tak bardziej bym sie sklaniala do obrozy uzdowej/podobno do 3 razy sztuka :-D / niz do czegos takiego co podusza mi psa gdy ciagnie mnie na smyczy...
Teba - 2008-03-28, 19:36

Łańcuszek zaciskowy. Trzeba bardzo uważać, zdejmować jeśli suka bawi się z psami w kolczatce (Dobremanka by kiedyś Nuce krzywdę zrobiła). Poza tym jeśli się umiejętnie stosuje to przynosi to świetne efekty. Osobiście uważam, że metoda jest dość brutalna. Jeśli się zdecydujesz na taką obrożę to tylko z łańcuszka- materiałowe nie działają.
malibu - 2008-03-28, 19:41

Dokaldnie o lancuszek zaciskowy mi chodzilo...tez mi sie to wydaje dosc brutalne w uzyciu. Jesli sie na to jednak zdecyduje to bede robic tak jak mowisz. Psica bedzie miec taka obroze zakladana tylko na przejscie z odcinka A do odcinka B by tylko spokojnie przemaszerowac te kilka metrow. A do zabawy napewno trzeba sciagac by sie cos zlego nie stalo.
Izabela Gołąb - 2008-03-28, 19:49

Malibu, obroża uzdowa jest dobra, możesz z psem świetnie się poruszać bez wyrywania rąk :mrgreen: ja kupiłam Gabbie bo mieszkamy w ścisłym centrum miasta, no i czasami mnie ciagała na boki :-P a ludzie są różni i nie chce mi się każdemu tłumaczyć, że to pies pacyfista także osobiście polecam...aczkolwiek nie używamy jej stale i to chyba błąd :oops: Jeśli chodzi o łańcuszek zaciskowy to jakoś nie dla mnie, widzę jak na nią działa na wystawach, ja go nie lubię i Gabba raczej też :evil: Aha a jeśli chodzi o firmę to Gentle Leader orginalna z znakiem zastrzeżonym, w Karusku jest za 59 zł, w naszym przypadku przeszła test, no Gabba ją testowała :mrgreen:
malibu - 2008-04-08, 14:43

Postawilam na obroze uzdowa firmy trixie i mysle ze to dobry produkt :mrgreen: . Wkoncu skonczyl sie problem z wyjsciem na smyczy.Kilka wyjsc w nowym kagancu juz bylo a Zahra nie zniszczyla tej obrozy. Dziekuje wszytskim za pomoc w wyborze :)
misiek - 2008-04-08, 15:55

uzywac lancuszka zaciskowego i kolczatki trzeba sie nauczyc. Nie chodzi o to by zweirza dusic i wbijac kolce, a ewentualnie wysylac mu tym osprzetem pewne sygnaly. Z czasem dochodzi do tego ze wystarczy brzdęknięcie ww. i pies przestaje ciagnac.
lepusboy - 2008-05-27, 14:47

Witam. Chciałem zapytać posiadaczy "TRIXIE Kaganiec Nylonowy Regulowany Typu Halti" jak dobieraliście rozmiar??
Obwód kufy mojego psiaka to ok 29 cm tuż za oczkami ( 10 miesięczny kawaler ) a jestem zmuszony kupić kaganiec przez sklep internetowy i nie wiem który rozmiar wybrać ?
Rozmiar L - obwód pyska 18-30 cm ?? Czy Rozmiar XL - obwód pyska 23-34 cm ??
Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam

MagdaRR - 2008-05-27, 15:11

Ja z własnego doświadczenia zarówno sprzedawcy jak i klienta wiem, że te rozmairy wypadają bardzo różnie :/ Niestety najlepszą droga jest przymierzenie. A moze masz gdzieś jakis sklepik gdzie mają takie bądź podobne kagańce. Przymierzysz, oddasz, a zamówisz w sklepie internetowym :-P :mrgreen:
lepusboy - 2008-05-27, 15:33

No właśnie najgorsze jest to że obdzwoniłem wszystkie sklepy zoologiczne w okolicy i nigdzie nie maja takiego kagańca. Mierzyliśmy inne kagańce ale były one kompletnie innej budowy niż ów pożądany.
monika - 2008-05-27, 17:29

Kaganiec nylonowy czy halti?

Bo różnica jest zasadnicza, pierwsze to totalne nieporozumienie i powinno być wycofane ze sprzedaży, a drugie to zbawienie ludzkości :lol:

lepusboy - 2008-05-27, 17:38

Typu halti rzecz jasna http://www.bewet.pl/produ...roducts_id=4929

Chciałem żeby spełniał funkcję stopująca :mrgreen: oraz był kagańcem w czasie podróży w np pociągu, autobusie itp.

monika - 2008-05-27, 18:54

Kagańcem to on może być tylko w teorii, bo jak wiadomo nie chroni przed ugryzieniem. Ale każdy konduktor myśli ze to kaganiec :mrgreen: u nas też dobrze sprawdza się w tej funkcji.
Skiqqer - 2008-05-27, 19:21

Mój Togo ma 7 miesięcy. Kupiłem dla niego coś takiego też o rozmiarze jak na aukcji czyli XXL: KAGANIEC
kaganiec to faktycznie nie jest, taki tam "pic na wodę" ale jak córka wychodzi z pieskiem na spacerki to mu zakłada i dobrze się spisuje zapobiegając ciągnięciu.

lepusboy - 2008-05-28, 12:12

A można wiedzieć jaki Togo ma obwód kufy? Właśnie o to mi chodzi żeby pies miał jako taki komfort a wyglądało jakby miał kaganiec.
W moim mieście są takie przepisy ze pies musi być prowadzony na smyczy i w kagańcu.
Na szczęście w pobliżu mojego miejsca zamieszkania nie czepiają sie ze nie ma kagańca ale czasem Azaan swoją postura wprawia czasami ludzi w zakłopotanie.
No nic albo zaryzykuje i kupie na wyrost XXL albo XL.

Skiqqer - 2008-05-28, 14:39

Ja kupowałem "na oko". Kupiłem największy rozmiar jaki był w sklepie. Jak pies podrośnie to nie trzeba będzie zmieniać. Obwód kufy będę mógł podać pod wieczór bo teraz jestem w pracy :)
konica - 2008-05-28, 16:34
Temat postu: Kaganiec a kantarek
Jeżeli chodzi o kaganiec Trixie, to ja kupiłam na wyrost rozmiar XXL 8-) Posiada on regulację paska potylicznego oraz obwodu na pysku (Amiri chodził w nim już w wieku 6 m-cy, obecnie ma 9 m-cy i nadal mamy zapas). Spokojnie może on pełnić funkcję kagańca, ponieważ przy dość ciasnej regulacji paska przy pyszczku , pies nie ma możliwości szerokiego otwarcia mordki (w związku z tym nadaje się tylko na krótkie chwile, bo pies nie może w nim swobodnie dyszeć podczas np. upału :!: :idea: ). Ja stosuję go (troszkę na wyrost powiedziane, bo Amiri miał go 2x na sobie :roll: :lol: ) razem z tradycyjną obrożą, do której podpięta jest smycz (choć kaganiec ten ma możliwość podpięcia do niego smyczy "od spodu").


Natomiast kantarek wymaga już dokładniejszego dobrania do wielkości psiego pyska. Również posiada regulację paska potylicznego, ale obwód paska przy pyszczku już jej nie ma. Pasek przy mordce musi mieć taki obwód, by dawać psu pełną swobodę w otwieraniu mordki, dyszeniu, jedzeniu, piciu, gryzieniu zabawek i zabawie... Kantarek działa tak, gdy pies nie ciągnie i nie szarpie. Gdy pies szarpie się lub nas ciągnie, pasek przy pyszczku samoczynnie się zaciska, co powoduje wykluczenie wyżej wymienionych możliwości ;-) , a dodatkowo podpięcie "od spodu" powoduje skręcenie głowy psa w bok, co uniemożliwia dalsze szarpanie się psa, skakanie czy ciągnięcie. Gdy pies idzie spokojnie, pasek przy mordce sam się luzuje, dając psu z powrotem całkowitą swobodę! :-D

Andrzej-Aka - 2008-05-28, 21:19

Dzieki - nareszcie ktoś mi łopatologicznie wytłumaczył!

:mrgreen:

A&A

konica - 2008-05-29, 08:58

Andrzej-Aka napisał/a:
Dzieki - nareszcie ktoś mi łopatologicznie wytłumaczył!

Andrzej, ale to było tak ogólnie, a nie do Ciebie? :oops: :roll:
Poza tym Monika słusznie zauważyła wcześniej, że jest duuuuża różnica pomiędzy jednym a drugim "wynalazkiem" ;-) i dlatego zamieściłam fotki z opisami :-P

Andrzej-Aka - 2008-05-29, 09:43

Hehe - ale ja śledze ten temat i chyba z rok temu nawet Monika mi próbowała tłumaczyć na GG i w rozmowie telefonicznej wszystko.

Ale efekt był taki że to co po tych rozmowach oglądałem w sklepie - jakoś mi nie pasowało!

I widzę że wciskano mi nie kantarek, jakiego szukałem ale obrożę uzdową!

Dobrze że nie kupiłem! :mrgreen:

Teraz wiem czego szukać i jak dobrać...

My ze sobą wozimy i nosimy klasyczny stalowy kaganiec.

Do tej pory nikt w zasadzie nie zaczepiał o brak - ale jak ktoś widzi że jest w ręku, na widoku - a nie na psie - jakoś nam odpuszczano...

No - raz jakiś straznik zaczepił - zaproponowałem - ona tego nie lubi - niech Pan sam założy!

Facet się zmył i poszedł dać mandat jakiejś babci co pod blokiem wyprowadzała małego i leciwego pieska! :evil:

A&A

lepusboy - 2008-05-29, 10:48

Musze serdecznie podziękować za tak rzeczowego i tak pięknie zilustrowanego posta :mrgreen:
Teraz wreszcie wiem co kupić zeby spełniło moje i Azaanowe oczekiwania :lol:
Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam !!!

Juzek - 2008-07-06, 19:16

My ostatnio kupiliśmy obrożę firmy "Karlie". A może to nazwa produktu, nie wiem. Tak jest napisane przy zamku blokującym zapinanie . Sprawuje się świetnie i nic się nie rwie. Nie była bardzo droga. Może wasze psy zjadają te obroże bo mają zbyt duży rozmiar jak na nie. Jak jest za duży kaganiec albo obroża to pies świetnie sobie radzi z jego zdjęciem i co więcej zniszczeniem
lenam - 2008-07-18, 09:23

Do niedawna byłem entuzjastą obroży uzdowych, ale... Parę dni temu Fogo przewrócił mnie, co prawda nie miał wtedy obroży uzdowej, ale miałem nadzieję, że trwale oduczył się szarpania na smyczy. Na prawej dłoni zdarta skóra, w lewej wybity kciuk. :-D
Dzisiaj z kolei przewrócił moją Mamę, tym razem odziany w obrożę uzdową, po prostu psinka zobaczyła kotka i ruszyła w pogoń. Na szczęście nic się nie stało, nie licząc ubłoconego ubrania.
Pytanie: Czy kolczatka zda egzamin? Macie jakieś inne sposoby na okiełznanie temperamentu rocznego rodka?

MagdaRR - 2008-07-18, 09:36

Moje sugestie sa takie:
1. Po pierwsze szkolenie.
2. Po drugie bezwzględnie nie wypuszcać dzieci ani osób starszych, tudzież słabszych fizycznie z Rodkami. Osobiście widziałam jak pies wielkości Rodka przeciągnał starszą Panią po drodze żwirowej :-/ coś okropnego. Trzeba zdawać sobie sprawę z siły naszych psów.
3. Po trzecie pies zawsze będzie chciał za czyms pogonić, taka jego natura. I czy będzie na kolczatce czy na zwykłej obróżce to niestety będzie tak samo. Więc albo trzeba wypracować z psem sposób chodzenia albo mieć oczy dookoła głowy i dbać o sprawność fizyczną.

konica - 2008-07-18, 09:50

4. Po czwarte obroża uzdowa służy do szkolenia psa, czyli np nauki chodzenia przy nodze, a nie jest czymś, co zastąpi nam obrożę i automatycznie rozwiąże nasze problemy z psem :!: :idea:

Obroża uzdowa ułatwia nam pracę z psem podczas szkolenia, ponieważ ogranicza jego szarpanie, jednak jest tylko pomocą w treningu. Pies ma reagować na nasze komendy, a nie na to, co akurat ma na szyi!? ;-) Amiri często chodzi na obroży uzdowej do szkoły dla psów lub zakładam mu ją, gdy sama go szkolę, ale... zbliża się termin egzaminu z posłuszeństwa, który pies musi zdać NA ZWYKŁEJ OBROŻY! :-D

Rodi - 2008-07-18, 10:03

lenam napisał/a:
Pytanie: Czy kolczatka zda egzamin?


W naszym przypadku nie zdała...

lenam - 2008-07-18, 10:37

Czy można wyszkolić rocznego rodezjana tak, żeby nie gnał za kotem? Sądzę, że wątpię. Jego reakcja zawsze będzie szybsza od mojej komendy.
Może rzeczywiście popelniłem błąd, traktując obrożę uzdową (wedle słów załączonej do niej ulotki...) jako remedium na rozbrykanie. Dotąd się sprawdzała, bo Fogo nie ciągnął. Inna sprawa, że stosuję smycz automatyczną z długą linką, dzięki której pies, mimo że uwiązany, miał jednak trochę swobody. Chyba będzie trzeba z tego udogodnienia zrezygnować. Krótka smycz i chodzenie przy nodze - albo bieganie luzem w odpowiednim miejscu. Tertium non datur.
Generalnie nie mam większych problemów z posłuszeństwem, właściwie koty są aktualnie jedynym poważnym wyzwaniem, nawet psy z najbliższego sąsiedztwa nauczył się wyniośle ignorować.
Co do siły i sprawności... hm, ważę prawie 90 kg, nie należę do niedołężnych kurdupli, a jednak podczas mojej ostatniej przygody POFRUNĄŁEM w powietrzu. Sam byłem zdziwiony, że grawitacja nie działa.

Czimbuko - 2008-07-18, 11:02

lenam napisał/a:
Inna sprawa, że stosuję smycz automatyczną z długą linką, dzięki której pies, mimo że uwiązany, miał jednak trochę swobody. Chyba będzie trzeba z tego udogodnienia zrezygnować. Krótka smycz i chodzenie przy nodze - albo bieganie luzem w odpowiednim miejscu.
Co do siły i sprawności... hm, ważę prawie 90 kg, nie należę do niedołężnych kurdupli, a jednak podczas mojej ostatniej przygody POFRUNĄŁEM w powietrzu. Sam byłem zdziwiony, że grawitacja nie działa.

Lenam - z naszych doświadczeń wynika, że jest dokładnie odwrotnie - tzn. na ucieczki Czimbunia najlepiej podziałało - chodzenie na lince 25 metrowej! Zasada, którą wpoiło mi dwóch "nauczycieli" Bunia i która zadziałała było, że pies nie może osiągnąć swojego celu. Co z tego, że popędzi kawałek skoro i tak zostanie zastopowany. Lepiej już posłuchać komendy - wtedy jest nagroda. No i bezwzględnie musi wiedzieć, że "nie wygra". Jak się szarpnie wypuszczenie smyczy z ręki to niewybaczalny błąd. Zdarzyło mi się nie raz przejechać parę metrów po ziemi... cóż - nieco mniej niż 90 kg ;-) Do tego oczywiście komenda - u mnie było uniwersalne "nie wolno". W końcu po kolejnej próbie Buniek zrezygnował i teraz na hasło "nie wolno" - jak jest na smyczy nie ciągnie ani nie wyskakuje jak szalony! Zazwyczaj... Wyjątkiem są rowerzyści na jego leśnej drodze, ale to silniejsze od niego... Kolczatka, zaciskowy łańcuszek nie działały.
Ja też uważam, że do końca instynktu szczególnie pogoni za zdobyczą nie da się okiełznać. Oczy dookoła głowy i system szybkiego reagowania - czyli odwołania psa i zajęcia go czymś innym zanim zdąży się zorientować, że za czymś można popędzić sprawdzają się najlepiej.

konica - 2008-07-18, 11:13

lenam napisał/a:
Czy można wyszkolić rocznego rodezjana tak, żeby nie gnał za kotem? Sądzę, że wątpię.

:shock:
Ja też "sądzę, że wątpię" :lol: :-P
lenam napisał/a:
Inna sprawa, że stosuję smycz automatyczną z długą linką, dzięki której pies, mimo że uwiązany, miał jednak trochę swobody.

Ja też często używam takiej smyczy, ale nie z obrożą uzdową, ponieważ na takiej automatycznej lince zawsze jest chociaż lekkie napięcie obroży, a przy uzdowej powinien być zupełny luz, gdy pies idzie grzecznie bez ciągnięcia się, także: obroża uzdowa = zwykła smycz!

MagdaRR - 2008-07-18, 11:20

Z tą długa linką to dość ryzykowna sprawa.
My jak idziemy "do ludzi" czyli w miejsca publiczne zawsze zabieramy krótką smycz bo na niej łatwiej psa kontrolować.
Ale codziennie chodzimy na smyczach automatycznych na spacery. W lesie dziewczyny ganiają luzem ( nie wyobrażam sobie innych spacerów po lesie) ale całą drogę do lasu idą na tych automatach.
Nie ukrywam, ze parę razy zdarzyło mi się być pociągniętym ostro przez dziewczyny. I siła utrzmania psa na krótszej smyczy jest znacznie mniejsza niż na lince. Efekt jest taki, że na automacie omal nie wybiły mi ręki z barku tak wielka była siła "pociągnięcia" na 5m smyczy.
Zgadzam się z Tobą Aniu, że te smycze (25m) rewelacyjnie nadają się do szkolenia, ale mi zdecydowanie łatwiej opanować jest psa na krótszej smyczy.

lenam - 2008-07-18, 11:53

MagdaRR napisał/a:
Z tą długa linką to dość ryzykowna sprawa. (...) Efekt jest taki, że na automacie omal nie wybiły mi ręki z barku tak wielka była siła "pociągnięcia" na 5m smyczy. (...) mi zdecydowanie łatwiej opanować jest psa na krótszej smyczy.


Też mam takie obserwacje. Bo pies jest diabelnie szybki i zawsze zdąży wziąć rozbieg, zanim ja zablokuję smycz. Do tego dochodzi jeszcze jego wewnętrzne poczucie pewnej swobody. Jak idzie przy nodze to siłą rzeczy jest mniej rozbrykany.
A nie ma takich obroży elektrycznych, które przy szarpnięciu dawałyby impuls elektryczny, podobnie jak w "niewidzialnych ogrodzeniach"?

konica - 2008-07-18, 12:14

Cóż..., jedyny upadek, jaki do tej pory zaliczyłam przez Amira, to właśnie na smyczy automatycznej! :roll: Tak, jak piszesz Lenam, zagapiłam się, pies coś zobaczył i wypruł jak szalony, linka rozciągnęła się na maxa, a ja... ręka, noga, du..., głowa!? :shock: :oops: Chwilę trwało, nim ochłonęłam i zdołałam wstać ;-)

Co do obroży elektrycznych, to jestem przeciwna, a poza tym, tak samo jak obroża uzdowa, czy kolczatka, nie rozwiąże to Twoich problemów, bo to tylko środki doraźne - pomóc może tylko szkolenie psa!

monika - 2008-07-18, 12:55

Po pierwsze - smycz automatyczna + kantarek to niebezpieczna rzecz.
Pies się rozpędzi, smycz sie skończy i uraz karku gotowy.

Po 2 - kolczatka to zamknięte kółko. Pies się szybko przyzwyczaja do bólu, a dodatkowo emocje i adrenalina zagłuszają ten ból. Poza tym, kolczatka służy do szkolenia, a nie do spacerów, podobnie jak obroże dławiące (jeśli ktoś wybrał taką metodę).
A kantarek u nas sprawdza się na porządku dziennym. Nie wyobrażam sobie spaceru bez tego, bo nie mam możliwości fizycznie opanowac psa. W dodatku pies doskonale wie, kiedy ma na sobie obrożę zwyklą a kiedy uzdową i "opinie użytkowników dowodzą" ;) , ze po powrocie na zwykłą obrożę pies zachowuje się jak dawniej. Kantarek niczego nie uczy.

Po 3 - przy takim psie konieczne są, jak już dziewczyny pisały, "oczy dookoła głowy". To najlepsza metoda. Jak pies raz się wyrwie, to już będzie wiedział, ze wystarczy porządnie pociągnać.

po 4 - moja prywatna zasada jest taka: nie ma "łażenia" za psem na smyczy. Na smyczy się IDZIE po to, żeby dojść do jakiegoś celu. Dlatego kiedy moje psy idą na smyczach, nie ma stawania, zbaczania z drogi, wąchania trawki itp. Ja na nie nie czekam i idziemy tam gdzie poprowadzę. A kiedy już dojdziemy do celu, odpinam smycze i mogą robić co chcą.
A przy krytycznej sytuacji, kiedy np pojawia się obcy pies, smycz z kantarkiem chwytamy krótko przy głowie psa i trzymamy w górę. Nie ma szans żeby się wyrwał albo szarpnął.
Bo psy się uczą jak napiąć mięśnie i stawić opór kantarkowi, żeby pociągnąć smycz.

Po 5 - wychowanie na lince to super sprawa, ale od samego początku, od małego. Tak żeby pies nigdy się nie dowiedział, ze jest możliwość wyłamania się i pójścia sobie. Uczy się wtedy ze jest pod totalną kontrolą i nie przyjdzie mu do głowy samowolka. Mamy wtedy okazje wpajać mu bardzo konsekwentnie komendy, bo nadeptując na linkę i wołając "stój" nie pozostawiamy psu żadnego wyboru.
Ale nie wyobrażam sobie zatrzymać cienką linką rozpedzonego doroslego rodezjana :shock:

No i po 6 - mamy piekielnie silne psy i to trzeba uznać za normę. Trzeba się nastawić na urazy i nie wypuszczać z psem osoby, która sobie nie poradzi. Moja mama tez 2 razy wylądowała na ziemi, od tej pory jeśli gdzieś jadę, muszę zabrać Bu ze sobą.

Co do obroży elektrycznej, chętnie sie dowiem jak działa na rodezjana... ale podejrzewam, ze wyrządziłaby więcej szkody niż pożytku, bo to wrażliwe i podejrzliwe psy, skłonne do paniki i łatwo popadające w jakieś paranoje. Pewnie skończyłoby się tak, że pies odmówiłby spacerów 8-) skoro nie wiadomo kiedy go spotka przykra niespodzianka.

Andrzej-Aka - 2008-07-18, 14:12

Całkowicie zgadzam się z Moniką - wyżej!

lenam napisał/a:
Czy można wyszkolić rocznego rodezjana tak, żeby nie gnał za kotem? Sądzę, że wątpię. Jego reakcja zawsze będzie szybsza od mojej komendy.


Sam sobie odpowiedziałeś - według mnie można wyszkolić - ale zawsze jest ten 1% niepewności, że jednak skoczy za czymś...

lenam napisał/a:

Może rzeczywiście popelniłem błąd, traktując obrożę uzdową (wedle słów załączonej do niej ulotki...) jako remedium na rozbrykanie. Dotąd się sprawdzała, bo Fogo nie ciągnął. Inna sprawa, że stosuję smycz automatyczną z długą linką, dzięki której pies, mimo że uwiązany, miał jednak trochę swobody. Chyba będzie trzeba z tego udogodnienia zrezygnować. Krótka smycz i chodzenie przy nodze - albo bieganie luzem w odpowiednim miejscu. Tertium non datur.

My nie mamy obrozy uzdowej ale "trenowaliśmy" kolczatkę, smycz automatyczną oraz linkę 10 metrową.

Kolczatka poszła w kąt po powaznym okaleczeniu - mojej - dłoni. Psu ona delikatnie mówiąc "zwisała"...

Smycz automatyczna - była używana tylko i wyłącznie w czasie cieczek Aki - zamiast spuszczania psa luzem. Uważam że jest to bardzo niebezpieczny przyrząd dla obu stron końca tej smyczy. Mozna sobie przeciąć palce a nawet je obciąć, być podciętym, mieć przecięte ubranie a i pies może też mieć połamane albo pociete lub przypalone !!!! konczyny czy futro. Linka jest bardzo cienka i nie wolno jej łapać w rekę!

Juz tego nie uzywamy!

Linka 10 metrowa była uzywana w krótkim okresie szaleństw w młodości zwierza. Jak pisałem - pies jest tak szybki, że raz leciałem w powietrzu i miałem zniszczone ubranie a wczesniej miałem czas na reakcję: nadepnąłem linke nogą by przyhamowac, puscic tę nogę, hamowac "recznie" - a i tak grawitacja nie zadziałała!!!!


lenam napisał/a:

Generalnie nie mam większych problemów z posłuszeństwem, właściwie koty są aktualnie jedynym poważnym wyzwaniem, nawet psy z najbliższego sąsiedztwa nauczył się wyniośle ignorować.
Co do siły i sprawności... hm, ważę prawie 90 kg, nie należę do niedołężnych kurdupli, a jednak podczas mojej ostatniej przygody POFRUNĄŁEM w powietrzu. Sam byłem zdziwiony, że grawitacja nie działa.


Oczy naokoło głowy i tyle!

Jak i Monika - stosuję smycz do przemieszczania psa z miejsca A do Be.

Teraz sie uststkowała - przed skokiem za kotem Aka patrzy na mnie jak reaguję - na głośne "fe" lub "stóóóóóój" - staje....

A&A

lenam - 2008-07-18, 14:24

Właśnie wypróbowałem krótką smycz (dwa łańcuszki ze sprężyną, niezła rzecz) - wygląda na to, że jest znacznie lepiej. Minęliśmy dwa koty, i to blisko, ruch psa został szybko skorygowany + komenda "nie wolno" i obylo się bez stresu. A znienawidzonego podhalańczyka z naprzeciwka (mimo że szczekał na Fogo) moje 'szczenię' potraktowało jak powietrze.
Reasumując: zdaje się, że główną przyczyną kłopotów była ta smycz automatyczna 10m. Pies przy nodze to jednak zupełnie inna historia, niż taki buszujący sobie w trawie na lince.

monika - 2008-07-18, 17:35

No właśnie, lenam, rozwiązałeś dylemat :mrgreen:
Chodzi o to, żeby pies traktował smycz "poważnie". To znaczy - jak idziemy na smyczy, to idziemy i trzymamy sie pana, nie załatwiamy zadnych swoich spraw i myślimy tylko o tym że idzie się przed siebie do jakiegoś celu.

Jeżeli pies jest nauczony, że smycz służy do "wyprowadzania" i że człowiek za nim się na tej smyczy snuje i daje psu wolną łapę (no bo chyba nie rękę ;-) ) to potem są efekty własnie takie, że smycz dla niego nic nie znaczy.

Moja Gaga niestety musi wychodzic z moją mamą kiedy mnie nie ma, wychodzi przed blok żeby sie zalatwić i w związku smycz dla niej jest tylko ogranicznikiem dla jej własnego bezpieczeństwa. Ale on waży 10 kg wiec można to olać :lol:

Skiqqer - 2008-07-18, 20:38

Togo waży teraz 46 kg więc jest to kawał psa. Silny jak diabli, z resztą sami wiecie jak to jest. Glebę zaliczyłem 1 raz no ale wtedy po prostu straciłem czujność i było w tym sporo mojej winy. Obrożę uzdową CZASAMI zagładała psu moja córka. Jest to bardzo drobna dziewczyna więc zrozumiałe, że tym bardziej miałaby problem z opanowaniem "potwora". Obecnie Togo ZAWSZE jest wyprowadzany na zwykłej smyczy o długości 180 cm i w zwykłej obroży. Potrafi iść prawie idealnie przy nodze nie tylko na smyczy ale i luzem. Z powodów bezpieczeństwa odpinam go jednak tylko z dala od ulicy. Gdy biega swobodnie to trzyma się raczej blisko mnie i przybiega ładnie na zawołanie. Jedyną przeszkodą są nagle wywąchane "smaczki" (bueeeee......) w krzaczorach. :evil:
Co do smyczy automatycznej to kiedyś usłyszałem od szkoleniowca, że stosowanie takowej jest najlepszą metodą żeby nauczyć psa nieposłuszeństwa.

Toffikkowa Agul - 2008-07-18, 20:57

wiesz co szkoleniowiec może i mial rację ale ja od zawsze mam ok 12m smycz i generalnie jak wolno biegać to wolno a jak nie to pies idzie przy nodze wystarczy komenda "równaj" i nie mam jakiś tam problemów.
generalnie moja taka rada-nie testuj na psie zaszłyszanych metod szkoleniowych trzymaj się jednej ale konsekwentnie, póki co twój piesek jest malutki umysłem i pewnie czasem będzie się zachowywać malo obliczalnie ale za każdą próbę niesubordynacji (i tu pewnie się wielu narażę) ukaralabym go...fizycznie.
rozumiem że natura naturą ale dobro człowieka też jest ważne
ps straszny smok z Togo...a co to będzie jak on dojrzeje :-P

konica - 2008-07-18, 22:28

Dokładnie, potwierdzam to, co mówi Aga! Ja od dawna używam automatycznej smyczy (zwłaszcza podczas osiedlowych, krótkich spacerków) i poza tą jedną "wpadką", gdy się zgapiłam ;-) (Amir miał wtedy coś koło 5m-cy), nie mam z nim większych problemów, tzn. on wie, bo mu o tym przypominam, że jest na smyczy (choć ma więcej swobody) lub stopuję rączkę na krótko i wtedy jest już pełna kontrola psa 8-)
Elka - 2008-07-18, 23:33

Dorzucę jeszcze swoje spostrzeżenia... Krótka smycz i przytrzymanie psa tuż przy obroży, kiedy zbliża się zagrożenie( np. kot ;-) ), dają dobre efekty. Gaja jest dużą i silną suką, ale moja 14-letnia córka radzi sobie z nią podczas spacerów. Na smyczy Gaja idzie przy nodze i nie ma mowy, żeby ciągnęła. Owszem, zdarza się jedynie, że ociąga się, gdy demonstruje swoją niechęć do spaceru i wtedy ciągniemy ją, niczym krowę na łańcuchu :mrgreen:
Przytrzymaniu przy obroży, towarzyszy hasło "stój, nie wolno".

lenam - 2008-07-19, 10:03

No, kolejne spacery potwierdzają, że automatyczna smycz z 10-metrową linką to nie jest dobry pomysł dla rocznego rodka. Na krótkiej smyczy, idąc przy nodze, jest aniołkiem.
Dorzucę jeszcze obserwację związaną ze skutkami mojego wypadku. Kiedy leżałem sponiewierany na drodze, Fogo podbiegł do mnie i wyraźnie zaniepokojony obwąchiwał mnie. Trudno odgadnąć, czy skojarzył swoje zachowanie z moim poniżeniem, jednak przemiana, jaka w nim wtedy nastąpiła, jest bezsporna: od tamtego razu NIGDY nie rzucił się na podhalańczyka sąsiada, który dotąd był największym wrogiem. Mijamy go codziennie i nic, zupełna obojętność, mimo prowokacji tamtego. Jeżeli poprawnie to interpretuję, to rodezjany są niezwykle bystre i wrażliwe.

Andrzej-Aka - 2008-07-19, 10:40

Według mnie - smycz "zwykła" i rozwijana - "automatyczna" - służą do zupełnie innych celów i wydaje mi się że i pies to zupełnie inaczej interpretuje!

Smycz zwykła ma służyć jako "pas bezpieczeństwa". Jak w samochodzie, przemieszczając się z punktu A do B, zapinamy pas dla własnego bezpieczeństwa, tak psa przypinam do smyczy tez w podobnym celu. Smycz mam owinietą wokół prawej dłoni, lewą dłonią "reguluję" delikatnie tak by nie była napięta. Pies idzie przy lewej nodze z luźną smyczą. Kazde jego zainteresowanie się otoczeniem - np. nagle staje bo zapachniała jakas trawka na trawniku i trzeba by jego ślad był "na wierzchu" - też staję, odruchowo wiem - mogę nawet na psa nie patrzeć - bo lewa dłoń "wyczuwa". W przypadku jak się zagapię ewidentnie i powiedzmy pies skoczy - lewą dłonią puszczam bo nie trzymam tylko dotykam, "kontroluję" smycz - ale automatycznie prawa ręka "kontruję". Ale już w tym momencie wiem i zdążę się zorientowac o co chodzi i wydac komendę "stój", "noga" itd...

Aha - uwaga.

Uzywamy smyczy cienkiej, SKÓRZANEJ - doskonała! Duzo lepsza jak wszystkie "nylonowe" - polecam!

Smycz automatyczna z racji że jest to cienka i nylonowa linka - NIE MOŻE być kontrowana dłonią! Mozna sobie przeciać rękę, a w najlepszym przypadku dotkliwie sie poparzyć!!!!

Sprawdziłem na sobie!

Pies może tez w nią się zaplątać i pociać sobie nogi!!!!

Ponieważ na takiej smyczy pies ma więcej ruchu - nie traktuje tego jak smycz!
Nie czuje że jest "na uwięzi" i może przyspieszyć do znaczej prędkości!!!

Sam sprawdziłem, że na pełnej długości - powiedzmy 5m - pies może nagle zawrócić i tak szybko przebiec w przeciwnym kierunku koło nas że NIE JESTEŚMY w stanie zdążyć zahamować i w ogóle zareagować!

A te 10m nagłego biegu psa masy jego - powiedzmy 30-50 kg daje taką siłę i energię, że NIE MAMY szansy gu utrzymać za rączkę smyczy.

Jak nie puścimy - złamie nam rączkę!!! (Nie od smyczy - tylko NASZĄ!!!!)

A jak puścimy - to też może być katastrofa - bo pies leci a za nim na koncu linki swija się z szelestem rączka - pies dostaje wtedy dopiero popędu i amoku!!!!

Sprawdziłem, wypróbowałem, kikakrotnie leżałem i byłem ciagany - więc wiem jak jest!


A&A

monika - 2008-07-19, 11:31

Skiqqer napisał/a:

Co do smyczy automatycznej to kiedyś usłyszałem od szkoleniowca, że stosowanie takowej jest najlepszą metodą żeby nauczyć psa nieposłuszeństwa.


Bo automat działa tak, ze pies musi pociągnąć żeby smycz się rozwinęła. Uczy go to, ze aby gdzieś się dostać, trzeba ciągnąć.
Poza tym używamy tego jako narzędzia do kontroli psa i zapominamy o komunikacji słownej, w ogóle zapominamy o zwracaniu na psa uwagi. Używamy guzika i wydłużamy / skracamy tą smycz w sposób niekonsekwentny, nielogiczny i niezrozumiały dla psa.

W ogóle uważam, że smycz to najgorszy wynalazek :) zwalnia nas z wysiłków i ogranicza psu możliwość socjalizacji, zachowania się zgodnie z jego instynktem.
Zauważcie, ze najlepiej zachowujace się, najstabilniejsze psy, które zawsze wiedzą jak się zachować, to te, których nikt nie pilnuje... Znam takich wiele z podwórka.
No ale niestety to niewykonalne w świecie, w ktorym żyjemy.
Mój następny (jeśli w ogóle bedzie) szczeniak bedzie wychowywany na lince, jestem bardzo ciekawa jakie to da efekty 8-)

lenam - 2008-07-19, 13:09

monika napisał/a:
najlepiej zachowujace się, najstabilniejsze psy, które zawsze wiedzą jak się zachować, to te, których nikt nie pilnuje... Znam takich wiele z podwórka.


Fakt. Z podziwem patrzę zawsze na okoliczne wiejskie kundelki, które całymi dniami snują się po okolicy, łażąc przy tym po ulicy - i wszystko gra. To najlepiej "wyszkolone" psy.

konica - 2008-07-19, 14:12

monika napisał/a:
Zauważcie, ze najlepiej zachowujace się, najstabilniejsze psy, które zawsze wiedzą jak się zachować, to te, których nikt nie pilnuje... Znam takich wiele z podwórka.

lenam napisał/a:
Z podziwem patrzę zawsze na okoliczne wiejskie kundelki, które całymi dniami snują się po okolicy, łażąc przy tym po ulicy - i wszystko gra. To najlepiej "wyszkolone" psy.

:shock: :shock: :shock:

Chyba mylicie "posłuszeństwo" i "wyszkolenie" z zaradnością życiową i sprytem? :roll:
Ja ze swoich obserwacji nie mogę powiedzieć, że psy puszczone "samopas" na podwórku są stabilne i wiedzą, jak się mają zachowywać - raczej bywają agresywne lub płochliwe :!: :idea: Wiele kłótni sąsiedzkich przeszłam, nim przetłumaczyłam właścicielom kundelka z bloku, że stresuje mnie ich agresywny pupilek, który notorycznie rzucał się na mojego ON-ka (Medor był z góry na wygranej pozycji, jednak nic przyjemnego patrzeć, jak większy pies rozszarpuje dużo mniejszego :-| ) i zaczęli w końcu wychodzić z nim na spacery ze smyczą i pod opieką, a nie puszczać na całe dnie luzem! :evil:
Znam wiele przypadków rzucania się psów "niczyich" na ludzi! Kilka razy sama przeżyłam niemiłe spotkania z psami "bez właścicieli". Raz nawet zostałam dość dotkliwie pogryziona w łydkę przez takiego psa i być może skończyłoby się dużo gorzej, gdyby nie pomoc gospodyni domu, która naokładała tego psa miotłą!
Wyjeżdżąjąc na wakacje i bywając w mniejszych miasteczkach i wsiach, z przerażeniem patrzę na rozjuszone, latające wszędzie luzem psy lub toczące pianę wściekłości zza ogrodzeń (jeszcze pół biedy, jak te ogrodzenia są całe... ;-) ).
Co do ulic... Niejeden z tych "wolnych" psów, skończył rozprasowany pod kołami samochodu lub został nieźle poturbowany i połamany - wystarczy zajrzeć do naszych przydrożnych rowów! :roll:

lenam - 2008-07-19, 14:44

Jest różnica między psem, który zasadniczo mieszka w domu, a wypuszczany jest samopas, oraz takim, ktory - choć przypisany do konkretnego domostwa - w pewnym sensie robi, co chce, i chodzi, gdzie chce. W mojej wsi tych drugich jest parę. Radzą sobie nieźle, nie są agresywne ani kłopotliwe, choć - zgoda - też myslę, że mogą skończyć pod kołami. Tubylcy jeżdżą powoli i ostrożnie, ale jakiś zagoniony przybysz...
Jest natomiast taki jeden seter, który regularnie wymyka się sąsiadom i nieraz włos mi się jeżył na glowie, kiedy widziałem, jak maszeruje środkiem drogi. W takiej sytuacji parę razy odprowadzałem psa do jego domu, bo ten na pewno by sobie nie poradził.

Renal - 2008-07-20, 12:44

Tak a'propos obroży uzdowej.
Stosujemy ją bardzo często...tak jak i kantarek.
Znakomicie "udaje" kaganiec.
Ludziska niezorientowane a psiak ma pełną swobode na bieganie i gonitwy.
W końcu pies ma być na smyczy ALBO w kagańcu.
Dla mnie zamykanie psu pyska to zbrodnia.
Chyba, że to agresor i niezrównoważony psychol.

Anka K - 2008-07-21, 07:45

Andrzej-Aka napisał/a:
Smycz automatyczna z racji że jest to cienka i nylonowa linka - NIE MOŻE być kontrowana dłonią! Mozna sobie przeciać rękę, a w najlepszym przypadku dotkliwie sie poparzyć!!!!


Jeżeli "automat " to jednak polecała bym taśme (na całej długości a nie tylko przy rączce) a nie linke - co prawda wtedy smycz jest trochę cięższa, ale naszych rączek nie parzy i nie przecina i łatwiej zastopować psa.

Andrzej-Aka - 2008-07-21, 07:49

Ja - z doświadczenia - twierdzę, że rodezjana o masie ok 25-30 kg / czyli jeszcze w kategorii wagowej "maluch"/ - nie da rady zatrzymać jak ma te 2 metry luzu!

Na 2 metrach ma takie przyspieszenie że albo puscisz rączkę, albo sama wyleci ci z dłoni!

Oby nie z przedramieniem!

Ze smyczą jest zupełnie inna "mechanika" i zasada działania!

A&A

Anka K - 2008-07-21, 07:57

zgadza się, ja na razie mam łatwiej - na drugim końcu smyczy mam tak jakby "pół rodka" bo moja belgijka waży 25-27 kg i jest posłusznym psem, ale mimo to jak używałam automatu z linką to i tak zdarzało mi się mieć poparzone dłonie, a przy taśmie nie.
MagdaRR - 2008-07-21, 08:30

Ja mam od początku taśmę - dwa razy mieliśmy poprzecinane ostro ręce, ale to nasza wina bo z gapiostwa i pędu złapaliśmy za taśmę. Więc taśma też super bezpieczna nie jest. Przy każdej smyczy automatycznej trzeba bardzo uważać i nauczyć sie pewnych natychmiastowych relakcji :-)
konica - 2008-07-21, 15:31

Ja od początku mam w automacie linkę i nic sobie ani nikomu innemu nią nie przecięłam/odcięłam!? :mrgreen: :lol: Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy łapać za linkę, by zatrzymac psa... :roll:
Natomiast i zwykłą, parcianą, dłuższą smyczą można się poparzyć, gdy nie zachowa się pewnych zasad bezpieczeństwa 8-)

Andrzej-Aka - 2008-07-21, 20:43

no to masz szczescie - albo lepsze odruchy niż ja! :mrgreen:

Ale miałem możnośc widzieć jak pies dostaje amoku bo pusciłem rączkę / inaczej by poleciała z wyrwaną moja raczką!/ - linka się zwijała - pies coraz szybciej uciekał...

Dobrze ze to nie było w jakims lesie czy przy drodze bo byłaby katastrofa!


A&A

Asia D. - 2010-09-20, 11:34

Witam!

Czy ktoś może polecić mi jakiś kantarek, mocny i wytrzymały (nasza firma się ostatnio zepsuła - kantarek starcza nam na góra 2 miesiące - pęka kółko do którego podpina się smycz), dobrze by było jakby był podszyty polarem (coby górna cześć kufy się nie obcierała) ???? Wiele z linków polecanych wcześniej po prostu już nie działa .....

pozdrawiam

Aneta - 2010-09-20, 11:39

http://www.karusek.com.pl...id=1377&cat=204
my mamy taką, podszyta polarkiem, nam się nie zepsuła, ale nie używamy jej codziennie

monika - 2010-09-20, 18:06

Ja mam Trixie już od kilku lat, z cienkiej miękkiej taśmy, bez podszycia i do tej pory nic się nie wytarło na pysku ;-) a Bu chodzi wyłącznie w kantarku.
Asia D. - 2010-09-20, 21:09

Witam!

Dzięki Aneta za link - jaki rozmiar zakupiłaś?, Monika - polecany przez Ciebie produkt Trixie nazywa się obroża uzdowa tak? ... bo jeśli jakoś inaczej to prosiłabym o link...

pozdrawiam

monika - 2010-09-20, 22:16

Przepraszam ale trochę mi się pomieszało - wydaje mi się, że nasz kantarek jest firmy Karlie :) Niestety mam go już tak długo że nie mam pewności - ale to bardzo dobrze o nim świadczy :mrgreen:

http://www.kuchniapupila....2850?PHPSESSID=

konica - 2010-09-21, 10:33

monika napisał/a:
Ja mam Trixie już od kilku lat, z cienkiej miękkiej taśmy, bez podszycia i do tej pory nic się nie wytarło na pysku

My też mamy taki "zwykły" z miękkiej taśmy, firmy nie pamiętam, nic się nie urywa i z pycholem psa też wszystko OK! :-D
Fakt, że używamy go raczej okazjonalnie... ;-)

Przy okazji, o ile tu mam wątpliwości, czy to jest kantarek (nie widziałam na żywo, ale dla mnie to jednak obroża uzdowa, a to różnica i to spora!)
Aneta napisał/a:
http://www.karusek.com.pl...id=1377&cat=204

To tu na 100% jest kantar! :-D
monika napisał/a:
http://www.kuchniapupila....2850?PHPSESSID=


Tu w poście pod tytułem "kaganiec a kantar" wyjaśniłam te drobne, ale bardzo istotne różnice:
http://www.rrclub.pl/foru...er=asc&start=15

monika - 2010-09-21, 10:50

A możesz mi wyjaśnić różnice? :oops: bo dla mnie wyglądają identycznie, tylko ten z Karuska jest jakby z grubszej taśmy.
konica - 2010-09-21, 12:38

Monika, tak jak napisałam wcześniej, nie widziałam tej obroży od Anetki na żywo i nie mam pewności!
Ten z Karuska wygląda jakby był podpinany od spodu w miejscu, gdzie nie ma ruchomego "zacisku" na pysk, ale to tylko moje wrażenie ;-)
Niech Aneta się wypowie, bo wie najlepiej! :->

Aneta - 2010-09-21, 13:25

konica napisał/a:
nie widziałam tej obroży od Anetki na żywo i nie mam pewności!

widziałaś na wystawie w Warszawie :-P

monika napisał/a:
bo dla mnie wyglądają identycznie, tylko ten z Karuska jest jakby z grubszej taśmy.

dla mnie też wygladają identycznie
Nasz jest luźny jak pies nie ciągnie a jak ciągnie to się ściąga i paszcza się zamyka

Asia D. - 2010-09-21, 18:53

Dzięki dziewczyny :-) Jeszcze jakbyście napisały jakie rozmiary posiadacie ... bo chyba zamówię obydwa - ciężko mi się zdecydować :mrgreen:
Aneta - 2010-09-21, 21:10

my mamy rozmiar 3 ale to dla suni :-D
agni - 2010-09-21, 23:26

Ja mam Trixi nr 4. Trójka też była dobra ale w czwórce ma trochę więcej luzu. Trixi ma jedną wadę, górny pasek ten który jest na szyi i jest regulowany sam się rozluźnia. Poza tym jest ok , nie obciera pyska, nie nasiąka wodą i jest dość wytrzymały. My używamy kantarka dość często. Mafia miała kiedyś taki podszyty polarkiem o grubszych paskach, (rozleciało się metalowe kółko), ale mniej przeszkadzają jej wąskie paseczki.
konica - 2010-09-23, 16:11

Aneta napisał/a:
widziałaś na wystawie w Warszawie
Tak mi się wydawało, że miałyście, ale się nie przyglądałam :-P

U nas nie ma rozmiaru - moim zdaniem lepiej mierzyć, ponieważ wymieniałam z większego na mniejszy. Za duży nie spełnia swojej funkcji :!: :idea:

Asia D. - 2010-09-24, 16:52

Hej!

Konica - wiem , wiem że lepiej mierzyć - sama tak zrobiłam i wyszedł mi rozmiar 4 , a nie 3 jak ma Anita ..... w przypadku kantarka podanego przez Monikę mam więcej wątpliwości bo na stronie widzę tylko info - np. kantarek 1 typ yorkshire nic więcej - żadnych wymiarów itp. - napisałam do sklepu, może mi odpiszą .... a uszkodzone kantarki mam zamiar sama naprawić - (z małą pomocą kolegi z zakładu spawalniczego :mrgreen: ) kółka zakupiłam już w hurtowni - ogniwa mają obciążenie znamionowe - 400 kg i obciążenie zrywające - 1200 kg; mam nadzieję, że wystarczy dla mojego "bysiora" :mrgreen: :lol:

konica - 2010-09-24, 22:50

Asia D. napisał/a:
ogniwa mają obciążenie znamionowe - 400 kg i obciążenie zrywające - 1200 kg; mam nadzieję, że wystarczy dla mojego "bysiora"
No nie wiem Asiu, nie wiem... :roll: :-P :lol:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group